Nasze Suzuki
Witajcie w naszym suzukowym świecie!
W świecie matki i córki.
W świecie codziennych prób, okazjonalnych łez, przerywania i powracania, przytulania, słuchania, grania i śmiania się.
Trzema nogami stoimy w Danii, jedną w Polsce. A nasza przygoda ze skrzypcami zaczęła się w Duńskim Instytucie Suzuki, ze wspaniałą Marią Podhajską. To dzięki niej poznałyśmy polskie teksty do piosenek z pierwszej książki. Dzięki niej trafiłyśmy też na warsztaty w Szarlocie, gdzie później miałam zaszczyt prowadzić zajęcia z body percussion.
Przy drugiej książce ze smutkiem odkryłyśmy, że do tych nowych utworów nie ma słów. Więc zaczęłyśmy je wymyślać. Córka opowiadała historie, które ja zamieniałam w piosenkowe teksty.
Jedną z tych piosenek wykorzystałam podczas zajęć w Szarlocie. Dzieciaki podłapały słowa właściwie od razu, choć celem wcale nie była nauka piosenki. Nauczyły się jej, ot, przy okazji – podczas naszych zajęć z body percussion.
Z warsztatów w Szarlocie wyniknęło kolejne zaproszenie – tym razem do poprowadzenia zajęć o podobnej tematyce podczas warsztatów Warszawskiego Centrum Suzuki. Tam poznałam Marię Michalską.
I powiem tak: do tamtej pory bardzo się wahałam, czy wydać płytę z tymi naszymi piosenkami. Nie jestem nauczycielem Suzuki. Nie jestem nawet muzykiem wykształconym na akademii muzycznej… Jednym słowem: nie wiedziałam, czy mi wolno.
Dlatego przez jakiś czas siedziałam z tym materiałem cicho. Pokazywałam go okazjonalnie, sprawdzałam z dziećmi, poprawiałam, a wieczorami sobie przy nim scattowałam i dłubałam w harmoniach – ale nie robiłam jeszcze kroku dalej.
To Maria Michalska i ludzie wokół niej dodali mi odwagi, żeby ten krok zrobić. Nie chodziło tylko o dobre słowa, które usłyszałam o tych piosenkach. Chodziło bardziej o przestrzeń twórczą, którą Maria dała mi podczas swoich warsztatów. Tak niewyobrażalnie dużą, że nagle lęk przed tymi wszystkimi możliwymi: „ale przecież tam jej głos zachrypiał” i „a kim ona właściwie jest, żeby śpiewać te utwory i je nagrywać?” – wziął i zniknął.
Oczywiście, to nie jest płyta klasycznej śpiewaczki. To płyta pieśniarki i poetki. Moja dusza należy do bluesa i jazzu, do improwizacji i opowiadania historii. Kiedy napotykam coś muzycznie ciekawego – lubię się tym pobawić. Jednocześnie mam świadomość, że piosenek będą słuchać również „dzieci Suzuki” – odchodzę więc od tradycyjnej interpretacji głównie wtedy, kiedy naprawdę podoba mi się nowy kierunek albo kiedy odejście służy ludzkiemu głosowi.
A skoro album powstał, chciałam uporządkować też materiały, które przez lata służyły nam przy domowych próbach: teksty, gesty, zabawy, karty, książeczki – małe sposoby na to, żeby dziecko mogło uczyć się suzukowych utworów w najbardziej naturalny dla siebie sposób: przez zabawę.
Tym właśnie dzielę się tutaj.
Może u Was też do czegoś się te materiały przydadzą. A jeśli nie jesteście związani ze światem Suzuki, tradycyjną szkołą muzyczną, czy nawet z muzyką klasyczną – być może piosenki na tym albumie pomogą Wam zaprzyjaźnić się z nią w nieco niekonwencjonalny sposób.
Witajcie w Naszym Suzuki!
*Materiały mają charakter edukacyjny i pomocniczy. Nie są oficjalnym programem International Suzuki Association”.